stycznia 11, 2026
Suma Kobiet - początek
stycznia 05, 2026
Podaj dalej — pomóż nam, by świat się o nas dowiedział
W świecie internetu widoczność to dziś… sztuka! Współpraca z wyszukiwarką to trochę jak szukanie igły w stogu siana. A za każdym razem, kiedy wrzucamy nowy post, publikujemy zdjęcie czy dzielimy się historią, rozpoczyna się cicha walka o uwagę i to nie z widzami, a z algorytmami, które mają swoje własne gusta i kaprysy 😅.
Dlaczego prosimy Cię o opinie, polubienia i komentarze?
Bo owszem, prosimy! Często we wpisach na socialach. W mailach po zakupie w naszym sklepie. I to nie dlatego, że lubimy statystyki (choć kto ich nie lubi 😉), ale dlatego właśnie, że współczesne algorytmy sociali i wyszukiwarek są coraz bardziej wymagające i wybredne. Dziś to już nie tylko liczba fanów czy obserwujących decyduje o tym, czy ktoś nas zobaczy. Liczy się zaangażowanie, czyli to, jak bardzo realni ludzie reagują na to, co tworzymy. Komentarze, polubienia, udostępnienia i opinie to dla algorytmów sygnał, że treść jest wartościowa i godna pokazania również innym.
Do tego dochodzi coraz bardziej „inteligentne” pozycjonowanie w Google. Najnowsze aktualizacje algorytmów wyszukiwarki premiują treści, które są autentyczne, niepowtarzalne i budzą zainteresowanie, czyli mają opinie, komentarze, 'kliknięcia' w linki.
Niewiele z tego rozumiecie? Nie przejmujcie się - ja też coraz mniej rozumiem wymagania wielmożnych algorytmów. Wiem jedno: gdy zostawiasz komentarz, polubienie, komentarz czy opinię na Google, Facebooku, Instagramie pomagasz nam być bardziej widocznymi. I to działa!
Twoje małe „klik, klik” ma wielką moc.
Wystarczy kilka chwil, by napisać opinię na Google czy komentarz pod wpisem. Wystarczy jeden klik, by polubić nasze wpisy, a dwa by udostępnić ;)
To działa trochę jak ciepłe słowo: przyjemne dla nas i sygnał dla sieci, że jesteśmy wiarygodni, wartościowi i — przede wszystkim — jesteśmy TU dla realnych ludzi. 💛
Dziękujemy, że jesteś częścią naszej społeczności i za każde kliknięcie „lubię to”, komentarz czy opinię. Każde z nich to krok dalej, by świat dowiedział się o tym, co robimy z pasją i sercem.
Podaj dalej! 😉
grudnia 29, 2025
Nietrafiony prezent? To nie problem!
Badania z USA pokazują, że problem nietrafionych prezentów ma też wymiar ekonomiczny: w 2024 roku ponad połowa Amerykanów miała otrzymać co najmniej jeden prezent, którego nie chciała, co przekłada się łącznie na ok. 10,1 miliarda dolarów wydanych na nietrafione upominki.
Takie dane wskazują, że mimo dobrej intencji darczyńców, wciąż wiele prezentów nie odpowiada realnym potrzebom odbiorców — czy to dlatego, że wybieramy zbyt uniwersalne rzeczy, czy po prostu nie znamy dobrze preferencji drugiej osoby?
Niezaleznie od tego wszystkiego nietrafione prezenty mogą stać się problemem nie tylko dla osoby obdarowanej, ale i dla całej planety.
Co się dzieje z niechcianymi prezentami?
Gdy prezent nie trafia w gust lub potrzeby obdarowanego, często trafia w jedną z kilku „kategorii losu”. Jeśli mamy paragon albo dany sklep na to pozwala - czasem udaje się prezent oddać lub wymienić na coś innego.
Dużo częściej jednak nietrafione prezenty lądują gdzieś na dnie szafy, w piwnicy albo na półce: bo szkoda wyrzucić i "może kiedyś...", choć w praktyce często o nich poprostu zapominamy.
Równie często - niestety - nietrafiony prezent trafia do kontenera na śmieci. A przecież to, co dla nas zbędne - komuś innemu może sprawić ogromną radość.
Co zatem zrobić z nietrafionymi prezentami?
Nietrafiony prezent to nie koniec świata, a często szansa na parę groszy w portfelu, pomoc innym, dobry gest.
Mamy wiele portali i grup w mediach społecznościowych, które dają możliwość sprzedaży ubrań, dodatków, gadżetów i wielu innych rzeczy. To, co nie zgrało się z nami - może akurat jest upragnionym przedmiotem dla kogoś innego.
Jeśli nie masz cierpliwości i czasu na sprzedaż, wysyłanie paczek, odpisywanie na wiadomości - możesz zwyczajnie podać dalej! I tu już możliwości jest wiele. Może ktoś z rodziny lub wsród znajomych będzie chciał przyjąc Twoje nietrafione prezenty? Wiele miast ma lokalne społeczności online, gdzie można nie tylko oddać, ale i naprawdę znaleźć dom dla rzeczy, które dla nas nie mają wartości, ale dla kogoś innego mogą być cenne.
I jest też możliwość, którą my polecamy szczególnie: możesz oddać nietrafione prezenty do sklepu charytatywnego (sprawdź), domu dziecka lub organizacji społecznej. Dzięki temu rzeczy nie trafiają do śmieci, a realnie pomagają komuś, kto ich potrzebuje.
Nietrafiony prezent może wywołać chwilowe rozczarowanie. Ale to przecież nie powód, żeby wypełniać nim kontenery na śmieci. Zamiast tego warto spojrzeć na takie upominki jak na potencjalną wartość dla kogoś innego: coś, co dla nas jest niepotrzebne, może dla drugiej osoby stać się źródłem radości lub realną pomocą!
grudnia 15, 2025
Zanim gwiazdka na niebie...
Zanim na dobre rozgościły się u nas choinki, lampki i błyszczące bombki (najczęsciej z kolorowego plastiku), czas zimowego przesilenia miał zupełnie inny wymiar. Dla dawnych Słowian był to moment szczególny, graniczny. Czas, w którym kończył się jeden cykl, a zaczynał kolejny. Ciemność powoli ustępowała światłu, a ludzie – jak potrafili – starali się temu światłu pomóc.
Domy wypełniały się symbolami, które miały przynieść ochronę, obfitość i spokój. Wiele z nich tworzono własnymi rękami, z tego, co było pod ręką: z lasu, pola, spiżarni.
Jednym z najważniejszych elementów były naturalne ozdoby. Gałązki świerku, jodły czy sosny nie trafiały do domów przypadkiem. Zieleń symbolizowała życie trwające mimo zimy. Wieszano je nad drzwiami, przy belkach, czasem splatano w proste wiązki. Do tego słoma – pozostałość po żniwach. Ze słomek tworzono gwiazdki i pająki. I może nie były idealne, ale były prawdziwe, stworzone z sercem.
Suszone jabłka, orzechy, ziarna zbóż, mak, len – wszystko miało swoje znaczenie. Jabłko oznaczało zdrowie, orzech – mądrość i siłę, ziarno – dostatek. Ozdoby często nie były tylko „ładne”. Były intencją.
Co ważne – robiło się je razem. Wspólne wyplatanie, nawlekanie, wiązanie było częścią przygotowań do świąt, tak samo ważną jak gotowanie czy porządki. Ręce pracowały, a rozmowy same się toczyły. W ten sposób dom napełniał się nie tylko dekoracjami, ale i uważnością.
Dziś coraz częściej wracamy do tych gestów. Może nie z potrzeby symbolicznej ochrony przed złymi mocami, ale z tęsknoty za prostotą. Za czymś, co nie powstaje w fabryce, tylko w ciszy, z naturalnych materiałów, z uważnością i sercem.
Ręcznie robione ozdoby świąteczne niosą w sobie pamięć dawnych zwyczajów – nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Są jak mały most między tym, co było, a tym, co jest. I może właśnie dlatego tak dobrze czują się w naszych domach.
Bo czasem, żeby poczuć święta, nie potrzeba więcej. Wystarczy kawałek sznurka, gałązka, chwila skupienia – i opowieść, która trwa dłużej niż jeden sezon.
listopada 19, 2025
Błędne koło wniosków
Pisząc ostatnio kolejne wnioski o dofinansowanie działalności Fundacji, doszłam do wniosku, że proces ten w zadziwiający sposób przypomina… rekrutację do pracy. Wymagane: minimum kilka lat doświadczenia, w tym przypadku najlepiej w realizacji dokładnie takich projektów, o jakie dopiero teraz się ubiegamy. Oczywiście doświadczenia nie posiadamy, bo jak nietrudno zgadnąć, nikt nie daje szansy tym, którzy tego doświadczenia jeszcze nie zdążyli zdobyć.
Od organizacji oczekuje się dowodów kompetencji w wydatkowaniu środków, czyli prezentacji wcześniej zrealizowanych i rozliczonych projektów. Problem w tym, że żeby mieć te projekty — trzeba najpierw dostać dofinansowanie. Błędne koło, z którego trudno wyjść bez odrobiny szczęscia i sporo determinacji, a czasem... znajomości.
Wielokrotnie wymagane jest też zaplecze finansowe, choć z definicji fundacje nie istnieją po to, by zarabiać, lecz by działać społecznie. Wymagane są zasoby rzeczowe i ludzkie, ale nie można ich traktować jako wkładu własnego, bo ten musi być, rzecz jasna, finansowy. Logika? Odpowiedzcie sami.
Mimo to próbujemy. I z czym się mierzymy dalej?
Formy formularzy
Kolejny wniosek kolejny formularz składający się z 10 bloków, a w każdym z nich kilka, a czasem nawet kilkanaście pytań. Mam nieodparte wrażenie, że formularze te zaprojektowano jako test cierpliwości: "może się wkurzą i porzucą". Z jednej strony opisujesz to samo, tylko trochę inaczej po kilka razy. Kolejne punkty wyglądają podobnie, lecz wymagają nieco innego kąta podejścia. Z drugiej strony: ograniczenia znaków - oceniający muszą przecież to wszystko potem przeczytać. Może zatem przestać pytać o cel, szczegółowy cel, cele pośrednie, cele dodatkowe projektu...?
Są też inne formularze, które mają być konkretne: tylko krótkie hasła, zwięzłe odpowiedzi. Ale wtedy często ginie sedno. Gdzie miejsce na pasję, kreatywność? Gdzie pokazać, że efekt projektu to nie liczba godzin warsztatów, ale realna zmiana i inspiracja?
W literaturze naukowej coraz częściej zwraca się uwagę, że w systemie pisania wniosków i recenzowania może chodzić tylko o formę zamiast o treści. W skrócie: mimo najlepszych intencji, formularze grantowe bywają archaiczne lub ograniczające. Wymagają od nas, byśmy mówili w języku „wskaźników i tabel”, zamiast w języku pomysłu, serca i działania.

