Long story short
Kreatywne Pogaduchy
Suma Kobiet
Około 7 milionów ton odzieży ląduje miesięczni na wysypisku. Mnie ta liczba przeraża i czuję, że to, co robię, jest jak uratowanie maleńkiego paproszka z całych tych gór tekstyliów, a jednak nadal to robię i będę robić!
W pracowni Tyci Kraft od lat ratuję rozmaite tkaniny. Najczęściej są to: zasłony, swetry, a od niedawna również krawaty, t-shirty i męskie koszule. Jestem jak taki zbieracz: wszystko się przyda, ze wszystkiego można coś wyczarować.
Na przykład z niechcianych swetrów można wyczarować maskotki. Ja wymyśliłam sobie takie proste miśki, które świetnie sprawdzają się też jako poduszki. A z mniejszych skrawków szyję misie kieszonkowe - małych przyjaciół, których można mieć zawsze przy sobie.
I wiem, że to co robię, to kropelka w oceanie potrzeb. Szanuję, że nie każdy ma ochotę wpuszczać do swojego życia rzeczy używane. Nie każdy też musi od razu zakochać się w torbieze starych jeansów albo poduszce z koszuli po wujku. Ale jeśli choć jedna rzecz dostanie drugie życie zamiast szybki bilet na wysypisko, to już jest małe zwycięstwo.
Dlatego nadal będę Was namawiać do przerabiania, naprawiania, kupowania z drugiej ręki i korzystania z tego, co już zostało wyprodukowane. Bo serio: mamy wystarczająco dużo rzeczy, tylko czasem brakuje nam na nie nowego spojrzenia, cierpliwości, czasu... A planetę mamy jedną, więc warto traktować ją po królewsku.
Wiosna ma w sobie coś, co naturalnie zaprasza nas do zmiany. Ja osobiście bardziej czuje potrzebę zmiany wiosną niż na przełomie roku. Noworoczne postanowienia - naaah! Wiosenne porządki? Idę w to!
To czas, kiedy ściągamy ciężkie płaszcze, wietrzymy wnętrza z zatęchłej zimy i wpuszczamy więcej światła, oddychamy głębiej. To też moment, kiedy zaczynamy przyglądać się sobie – temu, w czym czujemy się dobrze, a co już przestało być "nasze".
I nie chodzi tylko o ubrania. Wiosenne porządki to coś więcej niż reorganizacja garderoby – to uważne spojrzenie na przestrzeń wokół nas. Bo tak jak zmienia się pogoda, zmienia się też nasz gust, rytm życia, potrzeby. To naturalne. I warto za tym iść.
Pisałam o tym już wiele razy, ale nadal się pod tym podpisuję obiema rękami: warto regularnie przeglądać swoją garderobę. Jeśli czegoś nie nosiłaś przez ostatni rok – jest duża szansa, że już do tego nie wrócisz. I to jest w porządku.
Zamiast trzymać rzeczy "na wszelki wypadek" i tę jedna okazję, zrób miejsce na to, co naprawdę lubisz i nosisz.
Dwie dodatkowe wskazówki, które mogą Ci pomóc:
1. Przymierzaj! Często coś wygląda OK na wieszaku, ale dopiero na Tobie widać, czy to jeszcze gra z Twoim stylem i energią.
2. Zadaj sobie jedno pytanie: czy kupiłabym to dzisiaj jeszcze raz? Jeśli odpowiedź brzmi "nie" – to już chyba wiesz, co z tym zrobić ;)
To, co mamy wokół siebie, wpływa na nas bardziej, niż myślimy. Dlatego wiosna to dobry moment, żeby spojrzeć szerzej niż tylko na szafę. Zrób przegląd swojej przestrzeni. Czy nadal czujesz się w niej komfortowo? Czy nadal możesz powiedzieć: jest przytulnie, lubię tu być?
Może to nie czas na rewolucje, ale na jakieś drobne zmiany? Na przykład na początek pozbądź się rzeczy uszkodzonych, niedziałających. Potem zajrzyj w różne ciemne kąty: zrób przegląd tego, co zalega "bo może się przyda". To, co sprawne, ale niepotrzebne – sprzedaj, oddaj dalej.
I najważniejsze: spróbuj na chwilę wyłączyć sentymenty. Bo co innego pamiątki, które mają dla Ciebie znaczenie, a co innego przypadkowe przedmioty, które tylko zajmują przestrzeń i zbierają kurz.
Nie wszystko musi zostać z nami na zawsze.
Jeśli coś jest w dobrym stanie – daj temu drugie życie. Nie zostawiaj rzeczy obok śmietnika z nadzieją, że "ktoś weźmie". Najczęściej kończą w kontenerze i nikt z nich nie skorzysta.
Nie masz czasu ani energii na sprzedaż? To też jest okej. Możesz przecież oddać rzeczy na lokalnych grupach na Facebooku, albo jeszcze lepiej: przekazać je do charity shopów i wesprzeć fundacje, które działają w duchu obiegu zamkniętego i pomagają innym.
A jak oddać rzeczy do sklepu charytatywnego Fundacji Suma Wszystkiego przeczytasz TUTAJ
I pamiętaj: czasem mniej znaczy więcej ;)
PS: a jeśli nadal borykasz się z tym jak ruszyć z porządkami w szafie przeczytaj też tekst na Tyci Kraft o szafie kapsułkowej.
Mono Kimono ma prosty krój. Brzegi koszuli i rękawów wykończone są listwą, która dodaje charakteru całości. Czasem wykończenie jest dopasowane kolorystycznie, czasem zupełnie kontrastuje z resztą koszuli. Czasem kimona dostają pasek. Zawsze są piękne i kobiece.
Dla kobiet, które lubią czuć się dobrze w swojej skórze – i w swoich ubraniach. Dla tych, które pracują przy kuchennym stole, przy biurku pod oknem albo na kanapie z kubkiem kawy / herbaty pod ręką.
Mono Kimono jest trochę jak dobry dzień w domu. Wygodne, miękkie, otulające, a jednocześnie na tyle ładne i kobiece, że możesz w nim wyjść na balkon zaczerpnąć powietrza, ale też odebrać paczkę od kuriera albo wyskoczyć do sklepu po coś małego do kawy.
Mono Kimono to 'comfy wear' z charakterem – zwiewne, przytulne, naturalne. Takie, które sprawia, że czujesz się swobodnie, ale nadal pięknie.
Bo przecież właśnie o to chodzi w ubraniu – żeby było idealne dla Ciebie.
Czytaj też:
Charity shop to szczególny rodzaj sklepu – miejsce, w którym kupowanie staje się czymś więcej niż zwykłą transakcją. To przestrzeń, gdzie przedmioty z drugiej ręki, rzeczy podarowane lub uratowane przed wyrzuceniem mogą ponownie trafić do obiegu, a dochód z ich sprzedaży wspiera działania społeczne oraz prowadzenie i utrzymanie fundacji.
Historia sklepów charytatywnych sięga pierwszej połowy XX wieku. Pierwsze charity shopy powstały w Wielkiej Brytanii. Prowadzone były przez organizacje dobroczynne jako sposób na finansowanie swojej misji. Z czasem idea rozprzestrzeniła się na cały świat, stając się ważnym elementem ekonomii społecznej i cyrkularnej.
Sklepy charytatywne nie są nastawione na maksymalizację zysku – ich głównym celem jest wspieranie działalności organizacji pozarządowych i pokrywanie kosztów ich funkcjonowania. To sposób na budowanie niezależności finansowej NGO oraz tworzenie alternatywy dla świata nadmiernej konsumpcji.
Takie miejsca pomagają także zmieniać nasze podejście do kupowania: zamiast kompulsywnego nabywania nowych rzeczy, uczą uważności, odpowiedzialności i doceniania jakości. Butik charytatywny może też stać się przestrzenią relacji i wspólnoty – wokół idei drugiego obiegu i solidarności.
Sklepy takie mają najczęściej w swojej ofercie przedmioty używane pochodzące ze zbiórek publicznych i darowizn. Często też oferują rękodzieło lokalnych twórców oraz wykonywane na wspólnych warsztatach. W takich sklepach można naprawdę znaleźć perełki: odzież ze starych kolekcji, obrazy czy ceramikę sprzed lat...
Butik charytatywny Fundacji Suma Wszystkiego działa obecnie online. Choć ta forma ma swoje ograniczenia – brakuje nam osobistego kontaktu, który jest tak ważny w naszym modelu działania – to właśnie dzięki temu sklepowi możemy dziś funkcjonować i rozwijać Fundację.
Ratujemy niechciane przedmioty, nadajemy im drugie życie i tworzymy miejsce cyrkularnego obiegu rzeczy. Początkowo planowałam, że w sklepie dominować będą dekoracje do wnętrz, książki czy drobne przedmioty z duszą. Jednak rzeczywistość szybko pokazała, że odzieży jest znacznie więcej – więc idziemy za potrzebą i odpowiadamy na to, co przynosi życie.
Nasz sklep nie chce być "zwykłym second-handem": dużo i jeszcze więcej. Wkładamy w niego nasze serce i pracę, by uratować jak najwięcej przedmiotów, a jednocześnie oferować Wam wysoką jakość. Wierzymy też, że butik może pogłębiać relacje, zwiększać dostęp do dobrych rzeczy z drugiej ręki, ale również tych tworzonych loklanie przez Rękodzielniczki i Rzemieślniczki - chcemy wspierać lokalne artystki, twórczynie...
Najprościej: być częścią tego obiegu dobra.
Można wspierać nas na wiele sposobów: przekazując rzeczy, kupując w butiku, udostępniając nasze działania lub opowiadając o nich innym. Każdy gest ma znaczenie, bo butik jest wspólnym dziełem tworzonym z darowizn i zaufania.
Więcej o tym, jak wesprzeć znajdziesz >>TU<<
Mówimy „butik”, bo znajdziecie u nas rzeczy wysokiej jakości, w bardzo dobrym stanie, starannie wyselekcjonowane. To nie przypadkowy zbiór przedmiotów, ale miejsce, które ma sens.
Na ten moment butik charytatywny jest naszym głównym źródłem finansowania celów statutowych Fundacji. To dzięki sprzedaży darowizn od Was możemy planować kolejne działania i krok po kroku budować marzenie o Artystycznym Eko Centrum.
Marzymy o lokalu – bo wtedy wszystko nabierze tempa: spotkania na żywo, warsztaty, wolontariat, społeczność. Ale do tego potrzebujemy miejsca i środków, które właśnie butik pomaga nam zdobywać.
Dlatego tak ważne jest i dawanie, i kupowanie. Każda rzecz uratowana przed wyrzuceniem staje się cegiełką pod przyszłą przestrzeń wspólnego dobra.
Rękodzieło z upcyklungu znajdziesz TU
Przedmioty z drugiej szafy znajdziesz TU
